Poranek.

lipiec 26, 2007

Otwierasz oczy i widzisz, że wsadzili cię do żółtego pokoju ze starą, odlatującą farbą na ścianach, pożółkłymi kasetonami i sprzętem pamiętającym wejście firmy IBM na rynek. Wsadzili cię tu nie wiadomo po co i dlaczego – jeszcze za wcześnie na rekonesans, nie masz dość siły na poruszenie ręką, nogą, a co dopiero dźwignięcie obolałego ciała. Możesz patrzyć i ty, wiedząc, iż nie zaśniesz, że czeka cię teraz dwanaście godzin katorgi, właśnie patrzysz.

Pokój trochę zabrudzony. I mniejsza już o kurz czy naniesiony piach – od biedy można sobie wyobrażać, że piach świadczy o częstych odwiedzinach znajomych – pięć na trzy metry całkowicie zawalone książkami, notatkami, kartkami częściowo zapisanymi, częściowo podartymi – napisy, literki, alfabet w różnych konstelacjach, na setkach, tysiącach stron. Pozostałość po życiu, w którym jeszcze nie bolała głowa.

Kubki, zdarte folie po papierosach, obce cywilizacje na talerzach, sfermentowane zupki chińskie, wypalone zapałki wraz z woskiem przylepionym do biurka, kartony po sokach, sztućce, piętnaście niezniszczalnych ciemnych szklanek z różnymi cieczami w środku, rozrzucone na cztery wiatry ubrania, szmaty i szmatki, a po środku tego, po środku całego tego burdelu, wysadzonego w powietrze sklepu Wszystko po pięć złotych, niewzruszenie stoją sobie dwa zielone kaktusy w pieprzonej doniczce o kształcie smoka.

Patrzysz na to wszystko i zdajesz sobie sprawę, że wsadzili cię do własnego pokoju. I nie, wcale nie zasypiasz, nie wzdychasz z ulgą – twój mózg nie jest zdolny do urodzenia jakiejkolwiek zdatnej do użycia myśli. Nie analizujesz, nie mówisz: “Kurwa, te pierdolone kaktusy” – na razie udaje ci się tylko podnieść rękę i sięgnąć po jedną z piętnastu niezniszczalnych szklanek w nadziei, że w środku znajduje się jakakolwiek ciecz.

One Response to “Poranek.”

  1. Migotka Says:

    I wlasnie w tym momencie zapada decyzyja, ze wieczorem zrobisz to samo. I to samo, i to samo, i to samo… Tak nam dopomoz bog. Czy ktos, kto akurat mial przelew. Whatever…

Leave a Reply